Chodzisz z Harrym Stylesem. Tak z tym Harrym z One Direction. Poznaliście się na konc
ercie w Londynie . Kilka lat temu przeprowadziłaś się tu razem z mamą, a z Hazzą jesteś od pół roku. Bardzo się kochacie i nie odchodzicie od siebie na krok. Pewnego dnia Harry jak codziennie przyszedł do cb .
-Cześć kochanie! Mam coś dla Ciebie- powiedział wchodząc i wyciągnął bukiet czerwonych róż zza pleców.
-Ojej , jakie piękne. Dziękuje Ci skarbie-uroniłaś jedną samotną łzę, którą od razu wytarł twój chłopak.
-Mam jeszcze jedną sprawę-powiedział Harry z podejrzliwym uśmiechem.
Po chwili podał ci dwa bilety do Polski. Kiedy przeczytałaś dokąd one są rozpłakałaś się na dobre. Nie mogłaś uwierzyć ,że teraz masz szansę pokazać swojemu chłopakowi swój kraj. Wtuliłaś się w Harrego. Czułaś się przy nim bezpiecznie.
Dwa dni później siedzieliście już razem w samolocie zapięci pasami. Lecieliście jakieś 3 godziny. Słuchałaś muzyki , a Harry po półtorej godziny lotu zasnął. Zamówiłaś sobie kawę i kanapki , bo pomyślałaś , że jak Harry się obudzi to też będzie głodny. Kiedy już spostrzegłaś , że wyłaniacie się z chmur i widać Warszawę chciałaś obudzić Harrego , gdy nagle samolot ostro skręcił w prawo . Na początku wszyscy myśleli , że to normalne , ale gdy czynność się powtórzyła oczywiście wszyscy zaczęli się niepokoić i krzyczeć. Nagle stewardessa powiedziała: Proszę zapiąć pasy i przyjąć pozycję awaryjną ! Po czym usiadła i sama się zapięła . W końcu Harry nie wytrzymał i poszedł do niej .Nalegałam , aby nie szedł ,ale jest on osobą , która zawsze robi to co zaplanowała. Samolot znowu mocno skręcił . Harry upadł na ziemię i stracił przytomność między fotelami. Od razu się odpięłaś i pobiegłaś do niego. Złapałaś go za rękę i błagałaś Boga , aby się obudził, bo wiedziałaś , że samolot ma poważne uszkodzenie i piloci nie mogą nad nim zapanować.. Bałaś się , że Harremu podczas ostrego skręcania może się coś stać. Więc poprosiłaś stewardessę , żeby pomogła ci go przenieść chociaż na jakiś wolny fotel. Nie zgodziła się , bo bała się ... po prostu bała się o swoje życie . Przemieszczanie się po samolocie w tym momencie było bardzo niebezpieczne. Samolot zaczął ''nurkować '', znalazł się w pozycji pionowej , a Ty z Harrym zsuneliście się na dziób .Zrobiło ci się ciemno przed oczami. Potem poczułaś mocne szarpnięcie. Było to uderzenie samolotu w ziemię. Bagaże podręczne wypadły i przymiażdżyły twoje nogi. Czułaś mocny ból w całym ciele . Poczułaś dym okazało się , że samolot się pali .Niestety , nie mogłaś się ruszać .Miałaś bezwład w nogach. Po chwili ból ustąpił a Ty poczułaś się wolna. W białej krainie ujrzałaś sylwetkę Harrego. Podeszłaś do niego przytuliłaś go i pocałowaliście się. Wiedziałaś , że umarłaś , że miejsce , w którym jesteś to niebo. Mimo tego cieszyłaś się , że koło ciebie jest Harry.
***z perspektywy Louisa***
Wielokrotnie próbowałem dodzwonić się do Harrego i (T.I), ale bezskutecznie. Martwię się o nich. Zszedłem na dół do chłopaków. Byli rozdarci płakali i przytulali się do siebie.
-Ej , chłopaki co się stało do cholery ?-zapytałem.
Liam podgłośnił telewizor. Nie wierzyłem własnym uszom. Nie chciałem dopuścić takiej myśli do mojego mózgu. Usłyszeliśmy , że 45 minut temu koło lotniska w Warszawie rozbił się samolot lecący z Londynu. Było 124 ofiary. Nikt nie przeżył tej katastrofy. Moje życie straciło sens. Co ?! Harry nie żyję ?! Mój naljepszy przyjaciel ? Traktowaliśmy się jak bracia. Zawsze się razem śmialiśmy , wyjawialiśmy sobie nawzajem sekrety , mówiliśmy o wszystkim. A co z (T.I)? ona też nie żyje ?! Traktowałem ją jak siostrę ze względu na to , że była to dziewczyna Harrego . Była idealną dziewczyną. I to koniec ?! Nie, to nie może się tak skończyć! Napadła mnie furia zacząłem krzyczeć przez łzy. Zrzuciłem telewizor na ziemię. Wszystko co spotkałem na swojej drodze niszczyłem. Chlopacy próbowali mnie uspokoić , ale przed sekundą straciłem kumpla. Myślałem , że tego nie przeżyję . Dwa tygodnie później odbył się pogrzeb . Pochowaliśmy ich w jednej trumnie. Nie było dnia , w którym nie płakałem . Chłopcy przeżyli to lepiej niż ja. Kiedy wszyscy już wyszli z cmentarza ja zostałem z nimi sam na sam. Przed wyjściem powiedziałem tylko :
-Bez ciebie stary, One Direction nie istnieje ... Pamiętaj , że Cię kocham .... bracie ...
__________________________________________________________________________________
Przeczytane=komentarz #Marchewa
Ty głupku, przez ciebie się poryczałam!!!!! :'( Zajebisty imagin ;*/Marry ^^
OdpowiedzUsuńO matko plakalam jak glupia, ale ty sqietnie piszesz.
OdpowiedzUsuń